nawigacja główna

strona główna co na rower po mieście jaki rower co zabrać napisz do mnie wycieczki wycieczki - wstęp przez Czechy - wstęp dla każdego szkolna Janowice Wielkie - Miedzianka dla wytrwałych Bory Dolnośląskie Bory Dolnośląskie II Bory Dolnośląskie III Czechy - Broumov GPS dla oka, dla ducha GPS » Izery - deszczowo « dla bardzo wytrwałych Pec - Špindlerûv Mlýn GPS Petrovka

10.2010 rok
Znaczek, napis GPS informuje o pliku do ściągnięcia na urządzenia obsługujące nawigacje. Więcej ...

Turystyka rowerowa w Jeleniej Górze i Okolicach - Dla Aktywnych

» Izery - deszczowo. «

Wycieczka jednodniowa.

GPS

zapraszam do obejrzenia zdjęć

Pociągiem do Jakuszyc - Rowerem po Izerach - pociąg do Jeleniej Góry - namawiam do powrotu na rowerach, z górki ;).

izery jpg

Nie pamiętam, ile razy przemierzałem ten region. Z Jeleniej Góry do Jakuszyc mamy cały czas pod górę. Jeśli wybierzemy asfalt, będzie nam łatwiej, nastrój pedałowania może jednak zepsuć ruch samochodów – uzależniony od pory dnia. Jeśli w dodatku wybierzemy się w pogodę deszczową, jazda wraz z autkami staje się mniej przyjemna i to nie ze względu na obecność czterech kółek, ale zachowania kierowców. Szkoda, bo droga z Jeleniej Góry do Szklarskiej Poręby i dalej do Jakuszyc, to naprawdę ładny odcinek.

Zazwyczaj wybierałem boczne drogi, przez lasy, nie po kamieniach i korzeniach, jest to jednak jazda mniej komfortowa niż po asfalcie.

Bez samochodu z bagażnikiem na rower, dotarcie do Jakuszyc wymaga więc dużo samozaparcia i odwagi. Większa grupa to dodatkowy problem; nie wspomnę o najmłodszych.

Od lipca 2010 roku kursuje pociąg z Jeleniej Góry do Jakuszyc. Stację końcową ma po stronie czeskiej. Mam nadzieję, że nie zniknie znowu za jakiś czas na całe dziesięciolecia.

Jazda po Izerach nie powinna stanowić problemu dla sprawnego rowerzysty. Są oczywiście podjazdy, jednak nie można zaliczyć ich do trudnych. Problemem może być w niektórych miejscach nawierzchnia. Wypłukana przez wodę droga odsłania kamienie; wraz z nachyleniem mogą stanowić dla niektórych osób przeszkodę (mam nadzieję, że niewielką).

Po czeskiej stronie szlaki są bardziej odporne na warunki atmosferyczne. Dużo dróg wyasfaltowanych (no cóż…).

Zachęcam do powrotu rowerem. Mamy z góry, należy tylko wybrać odpowiedni wariant trasy. Nie będziemy żałować.

Trochę „nie – politycznie”: za nic nie mogę zrozumieć polityki znakowania szlaków przez poszczególne gminy. Każdy sobie... i g…o z tego wychodzi. Nie mam szczęścia i kolejny raz nie otrzymałem mapy z oznakowaniem lokalnych szlaków (Szklarska Poręba). Brak spójności powoduje, moim zdaniem, chaos. Miejscowi miewają pojęcie, ale blade. Trudno też być zorientowanym we wszystkim, nie wspomnę już o wyłowieniu z tłumu miejscowego – bystrego – zorientowanego.

Pogoda nie była łaskawa – ktoś powie, skoro deszcz. Proszę mi wierzyć, była fantastyczna. Oczywiście, należy wybrać się w ten rejon także przy słonecznej. Dla turysty rowerowego (sakwiarza) pogoda ma znaczenie, ale nie pierwszoplanowe. Padało kilka dni wcześniej, było ciepło, mogłem liczyć na ciekawe zakątki, które uroku nabierają podczas większych opadów. Nie jest to wycieczka dla niedzielnych rowerzystów a jeśli już to dla tych o mocnych głowach. „Zmoknę, zmarznę”, jeśli takie myśli masz w głowie, zostań w domu, włącz sobie jakiś serial (brrr). Nie ma co ukrywać, odpowiednie ubranie to podstawa, podczas deszczu szczególnie. Choć padał deszcz, było bardzo ciepło. Dobrze jednak mieć w razie czego w sakwie ubranie na przebranie.

Napotkane niespodzianki typu brak mostka, kładki i przeprawa przez potoki i strumyki powinny zawsze być przemyślane. Jeśli już postanawiasz przejść przez wodę, uważaj. Ja wolę w butach. Chyba, że jest naprawdę płytko. Woda płynąca szybko, trzeba uważać, żeby nie stracić równowagi. Sam przekonałem się, że łatwo przewrócić się. Nie warto udawać twardziela. Grunt to spokój i zdrowy rozsądek. Zwróć uwagę na brzeg po drugiej stronie, żeby się nie okazało, że jest bardzo stromy i uniemożliwia przejście. Pieszy nie będzie miał raczej kłopotów. Rowerzysta ze swoim przyjacielem (rower to przyjaciel) już tak. Ja w takich sytuacjach wyobrażam sobie, że jestem daleko od domu (ba, tysiące kilometrów) i muszę coś wymyślić. Powtarzam jeszcze raz, oceniamy sytuację pod swoim kątem i pozostałych uczestników wyprawy (szczególnie najmłodszych).

Któż z nas nie lubi przejeżdżać po kałużach? Jeśli widzisz, że woda na naszej drodze dziwnie się zachowuje – wiruje, uważaj. Dziura może być sporych rozmiarów i rowerek schowa się w połowie lub w całości; nie żartuję.

„Człowieku, po jaką cholerę każesz mi jeździć w deszczu?” Nie każę! To propozycja dla myślących, żeby dojechać cało i pomyślnie wrócić. Dla szanujących przyrodę nie ma znaczenia, czy jesteśmy na drodze czy ścieżce rowerowej. Często w rozmowach pada: „fajna przygoda, chciał(a)bym spróbować”. Próbuję tylko wskazać szczegóły, o resztę należy zadbać samemu. Nie mam zamiaru powielać informacji o Izerach – dostępnych w sieci. (Pani Korektor również chce odpocząć od poprawiania wypocin. Hmmm…; skąd to przekonanie Autora?) Ja swoim pisaniem pragnę namówić po prostu na ruszenie się z domu, na jazdę na rowerze. Napisałem za mało lub niezrozumiale, masz pytanie – napisz.

GPS Pobierz plik ze śladami

Koniec.

Grzegorz Szczypka © www.kojkoj.pl 2005
Windows: IE 8, Opera 10, Mozilla Firefox. Linux: Opera, Mozilla, Konqueror
1024x768 XHTML, CSS

Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!